Voubs is for sale. Contact us!
|
1
newbie

toced21070

0 years old |Poland
Profession:
No data filled in
Web site:
https://vodfilmy.pl/filmy-online/czlowiek-z-toronto/
Software:
No data filled in
Community:
Areas of Interest:
Gear:
No data filled in

W "Człowieku z Toronto" Patricka Hughesa, kumpelskiej komedii akcji, która równoważy swoje nieszablonowe poczucie humoru parą atrakcyjnych bohaterów, wszystko w uroczym Teddym Jacksonie (Kevin Hart) od samego początku krzyczy: "spieprzaj dziadu".
Niedługo bez pracy sprzedawca w skromnej siłowni Virginia, Teddy jest wprowadzony przez serię histerycznie cringe-y filmy online, w których uparcie próbuje uruchomić następny wielki sensacji treningu. Ale jego elastyczny pas oporowy TeddyBand - jeden z jego boleśnie bezsensownych wynalazków - nie robi nic poza uderzeniem go w twarz. Zaprojektowany przez niego drążek do podciągania? Szybko się rozpada. W rzeczywistości, ten pragnący sensacji internetowej jest tak znany z porażki w swoich dążeniach, że koledzy z kancelarii prawnej jego świętej żony Lori (Jasmine Matthews) ukuli po nim powiedzenie "Teddy'ed it", używane za każdym razem, gdy ktoś nawala w pracy.
Co się dzieje, gdy ktoś tak nieudolny zostaje pomylony z notorycznie kompetentnym zabójcą - mianowicie, pokracznym Woody'm Harrelsonem, tytułowym "MFT" - i nieświadomie dołącza do niego w ryzykownej misji? Naturalnie, jest to wielki, zabawny bałagan, który obejmuje czyny na całym świecie, surowych zabójców, mnóstwo ostrych sprzeczek i FBI. Scenarzyści Robbie Fox i Chris Bremner przygotowują z tego rozpoznawalnego przepisu atrakcyjne danie, nawet jeśli reżyser "The Hitman's Bodyguard", Hughes, stopniowo przeciąża swoją prostą fabułę w kierunku finału.
W sumie jednak ekipa wciąż dostarcza coś, co da się oglądać, z zabawnymi ukłonami w stronę niezliczonych kumpelskich filmów o przeciwieństwach, dobrym i złym gliniarzu, w stylu "48 godzin", "Trading Places" czy "Zabójczej broni". Pod tym względem "Człowiek z Toronto" - pierwotnie przeznaczony do kin przez Sony przed pandemią, a teraz wypuszczony przez Netflix po długich opóźnieniach związanych z Covidem - powinien znaleźć zdrową publiczność w świecie streamingu dzięki znajomej nostalgicznej aurze i wiecznie charyzmatycznym gwiazdom.
Jak więc dokładnie dochodzi do pomieszania? Wszystko zaczyna się od adresu AirBnB, który został nieczytelny przez drukarkę Teddy'ego. (Nie jest on szczególnie utalentowany w utrzymywaniu domowego sprzętu elektronicznego.) Wydaje się, że to wymyślony sposób na rozpoczęcie sprawy, ale i tak się z tym zgadzamy, kiedy Teddy zaskakuje swoją obficie tolerancyjną żonę Lori romantycznymi ustaleniami przed jej urodzinami. I w odpowiednim czasie, nieuchronnie pojawia się pod bardzo złym adresem, gdzie niesławny MFT jest zaplanowany, aby torturować niektóre ściśle tajne informacje z międzynarodowego przestępcy, przy użyciu jego brutalnie średniowiecznych metod, które obejmują znaczną liczbę ostrzy. Po zamieszaniu, Teddy zgadza się na kontynuowanie pozowania na MFT, aby pomóc im w sprowadzeniu globalnej sieci niebezpiecznych oszustów.
Film oszczędza nam widoku prawdziwego Torontończyka filetującego swoich poddanych za pomocą swoich naostrzonych narzędzi, choć jasne jest, że jest on dumny z tego procesu. Dzięki zabawnemu intro, mamy wrażenie, że ten kochający poezję, zamknięty w sobie smakosz wolałby wykorzystać swoje umiejętności posługiwania się nożem do celów kulinarnych, niż uganiać się za sowicie opłacanymi zadaniami, którymi zajmuje się jego opiekunka, postać w typie Charliego, grana przez enigmatyczną Ellen Barkin.
Wszystko jest zbyt przewidywalne, gdy MFT, który nigdy nie wydaje się tak twardy, jak sugeruje jego reputacja, poskłada kawałki do kupy i wykorzysta bezwiednego Teddy'ego jako swojego zawodowego skrzydłowego. Ale tak gładko wchodzimy w luźną przewidywalność tego wszystkiego, że "The Man From Toronto" przetrwa swoje wady. Atutem jest również dobrze zdefiniowana chemia bromansu pomiędzy rozkosznie pyskatym Hartem i cicho sarkastycznym Harrelsonem, gdy ich wyraźnie niepodobne postacie korygują kurs dla siebie nawzajem poprzez eskapady zarówno powietrzne, jak i ziemskie.
Pracując na podstawie o wiele lepszego scenariusza niż zarówno rozwlekły "The Hitman's Bodyguard", jak i duszny "The Expendables 3", Hughes z rozmachem układa wokół nich liczne, wysokooktanowe sekwencje walki i pościgów, spójnie zmontowane przez Craiga Alperta i uchwycone przez "Mission: Impossible - Fallout" zwinny obiektyw operatora Roba Hardy'ego. Chociaż rezultat jest o wiele mniej elegancki niż film "MI", nadal emanuje staromodnym kinowym klimatem - zakładając, że można przeoczyć jeden lub dwa rażące zielone ekrany, to znaczy.
Dlatego też szkoda, że "Człowiek z Toronto" poddaje się niepotrzebnie głośnemu i rozdętemu finałowi, co jest częstym błędem, który zanieczyszcza wiele kinowych hitów w dzisiejszych czasach. W rzeczy samej, chciałoby się, aby czas spędzony na wprowadzaniu różnych innych "mężczyzn" - z Tacomy, Tokio, Moskwy, itd. - w ostatnim akcie został poświęcony na pogłębienie dwóch głównych postaci kobiecych w filmie, zamiast przypadkowego tworzenia gruntu pod potencjalne sequele i spin-offy. Jedną z tych kobiet jest niewytłumaczalnie pogodna Lori, której niezwykłej cierpliwości do Teddy'ego nigdy do końca nie kupimy. Drugą z nich jest ewentualna miłość MFT, Anne, grana przez powabną Kaley Cuoco z "The Flight Attendant", z udowodnionymi umiejętnościami, by dać każdemu męskiemu szpiegowi szansę. Niestety, obie te kobiety czują się trochę zbyt jednowymiarowo, jak na męskie warunki. Mimo to, jest tu wystarczająco dużo werwy i uroku, aby utrzymać nas przyklejonych do ekranu dla dawki lekkiej akcji, niezależnie od tego, że na dłuższą metę może być ona niezapomniana.